NZRP Tomasso z pochodniami / Winter overnight walking trip with torches
Trzydniowy noworoczny weekend kusił tak, że nie sposób było się oprzeć chęci zimowego drepcydesa, a że Tomasso zmontował już wyjście Jaworznia – Patrol – Słowik więc połączyliśmy siły podpinając się do jego ekipy. Uzbrojeni w pochodnie ruszyliśmy szlakiem z E7. Złoty, migoczący ogień niesiony przez kilka osób oblewał śnieg ciepłym światłem tworząc nagiczny nastrój zimowego lasu. Po drodze onanizm GPSowy i inne wesołe rozmowy, w oddali przebudzil się jakiś spóźnialski sylwestrowicz i ładował serie petard w niebo. Tego wieczora wiatr dął mocno ale nas osłaniały wielkie buki szumiąc koronami, było ciepło – ciut poniżej zera a nie licząc zwierząt wydeptywaliśmy pierwsze ślady od ostatnich opadów śniegu. Między Patrolem a Trupieniem zaprószyliśmy ogień i to po harcersku – od pierwszej, wspomaganej lutlampą i pochodnią, zapałki ;) Kiełbaski, Pan Ciastek, cebularz z Zamościa, herbatki, kawki i szlachetne przysmaki wędrowców: miodowe ciekłe i dobrze schłodzone bursztyny kontra zaklęte w szkle rubiny o odcieniu polskiej wiśni :)) Towarzysko, noworocznie i kacowym tempem spokojnie doturlaliśmy się radośnie do leżącego już w granicach administracyjnych Klerykowa, Zalesia, pożegnaliśmy część z ok 25 osób i uprowadziwszy tramwaj pt. 28 przybyliśmy do centrum. Koniecznie do zobaczenia na szlakach pieszych, rowerowych i wodnych. Dzięki Tomku - logistyka dziesięć – za pochodnie i przewidzenie odjazdu sobotniego wg rozkładu z niedzieli, zuch! :D A tu klika fot z wypadu:
/ Three day New Year’s break couldn’t be too static so January 1st with friends we joined Tomasso walking group for their second new years overnight trip with torches. Torches made the atmosphere with their warm, golden light flooding snow and trees. We felt like giant fireflies making winter forest brighter. After few stops for refueling ourselves with liquids powered by vitamin C (like Cherry) we got firecamp and polish roasted spicy sausage. That wasn’t long but very cheerful trip with other 24 crazy people.
Do zobaczenia. Amen i Enter.













Super! Podoba mi się to foto co stoję jak śpiący rycerz z pochodnią :)
kris
3, Styczeń, 2011 at 10:09 am
może w czwartek (wolne) coś się zmontuje za dnia, tymczasem W SOBOTĘ chcących posłuchać o konkretnej morskiej przygodzie zapraszam do sali 22 WSP/UJK przy Leśnej w Kielcach na opowieści z rejsu na Horn w wykonaniu Wasyla.
A tu sznurek po angielsku o tym jak się ubierać na nocne eskapady by były one bezpieczne, niby wszyscy wszystko wiedzą ale… http://walking.about.com/od/weather/a/nightwalking.htm
B
brulionman
3, Styczeń, 2011 at 1:25 pm
niezła inauguracja sezonu… ja w pieluchach, ale juz niedługo :-)
John... z tych Johnów
5, Styczeń, 2011 at 11:04 am
w pieluchach czy bez – smiało napieraj, nikt Ci w galoty zaglądać nie będzie! ;P
tymczasem przygotuj się do sezonu survivalowego oglądając najsroższe z ekstremalnych technik przetrwania serwowanych przez weterana gatunku:
brulionman
5, Styczeń, 2011 at 8:54 pm
[...] sam chciałem. Namówił mnie najpierw Tomasso, a później cynk o drepcydesie podesłał Brulionman. Okazało się, że trasy są zbieżne i w konsekwencji zbiegły się w miejscu i czasie. W ten to [...]
Pochód z pochodniami « Krisowy Blog
5, Styczeń, 2011 at 7:54 pm