Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog

Szlafrok.

z jednym komentarzem

Uwolnieni spod maminych kiecek, odcieci od spojrzen sasiadow i min ekspedientek w samie, wyswobodzeni spod komentatorskich spojrzen wscibskich przechodniow – poczulismy wolnosc. I to nie tylko ja ale takze spora czesc rodakow na emigracji. Idzie o wolnosc, najogolniej rzecz ujmujac, wygladu. Objawia sie to wysypem tatuazy – ciernie plecione na bicepsach i przedramionach u panow, jakies wzory na wysokosci nerek u pan. Spotkalem takich, ktorzy chcieli wyrazic siebie poprzezprzeklucie czego-popadnie i wpiecie tam kolczyka lub innego ciala obcego, nietypowy kolor wlosow lub ich uczesanie, to samo tyczy brod, bakow, bokobrod i nawet sam eksperymentowalem az mi sie znudzilo choc “pekaesy” mialem niczego sobie :)

Poczulismy te wolnosc poniewaz tu (w Irlandii) nikt sie nie przejmuje jak wyglada i jak wygladaja inni, wrecz ciezko jest zaszokowac kogos esktrawaganckim stylem. Ma to plusy ale i ma minusy. Estetyka na ulicy jest…   umowmy sie, ze wrecz jej nie ma. Laski z kaldunami wiekszymi niz niejeden biskup, malo tego, to sadlo jest najczesciej odsloniete lub jest zwyczajnie tak wielkie ze zwisa z charakterystyczna pionowa zmarszczka przez srodek co nadaje im wyglad wielkiej zapasowej dupy tyle ze z przodu i ciut wyzej. Zwyczajem jest tez ze panie, zwlaszcza w sobotnie i niedzielne poranki, pojawiaja sie w sklepach, na CPNach, przy szparkasach w…  pidzamie i/lub w szlafroku. Kompletu dopelniaja okulary przeciwsloneczne wielkosci Massachusetts ze zlotym wielkim logo roznych pajacow, wygladajace-na-drogie wkazmacrazie i takiez czesto bedace. Na tym tle wyroznic mozna jeszcze murzynki ktore uwielbiaja pidzamy frotte, co przy ksztaltach dolnej partii plecow jakich nie poskapila im natura wygladaja jak… wygladaja :)

Otoz wiedziony zludzeniem iz tez moge podobnie, ocknawszy sie czterdziesci minut przed zamknieciem lokalnego punktu gdzie uiszcza sie myto za obwodnice, majac juz za soba rozmowe z prysznicem, przywdzialem i ja szlafrok a przy drzwiach z lenistwa zalozylem wielkie gorskie buciory (nie czsza wiazac ich ni rozdziawiac), wsiadlem w strucla i pomknalem zaplacic. W kolejce na benzyniarni uslyszalem tylko jeden komentarz za to w drodze powrotnej trafilem na ustawiona bramke policyjna gdyz najwyrazniej ktos byl poszukiwany. Pewnie byla charakterystycznie ubrany bo melecjant mnie zatrzymal i poza standardowym sprawdzeniem zgodnosci rysopisowej kazal okazac prawko i spytal co robie. “Jade”. Nie, nie. Co robie W SZLAFROKU” :)) Musialem tlumaczyc sie gesto az uwierzyl, obsmial sie i mnie puscil a ja postanowilem ze wiecej w szlafroku do ludzi nie wyjde.

I to juz wszystko w dzisiejszym odcinku kochane dziatki :)

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. hiehie,czasami sie zdazy ze wyjde nieuczesania,no ale zeby az w szlafroku:P :D:D

    dablju

    24, wrzesień, 2008 at 1:21 pm


Dodaj komentarz